Pogoda Łódź

- Prawa Łódź -

Artykuł

... a poza tym sądzę, że Unia Europejska umiera

2019.03.06
6 Marca
18:59 2019

Chcesz zwariować, próbuj wszystko kontrolować! Tym prostym powiedzeniem, krótką rymowanką, można streścić istotę działania bardzo zbiurokratyzowanych struktur Unii Europejskiej. Choć europosłów jest 751, to jest to tylko wierzchołek góry lodowej, której największa część jest dobrze ukryta. Wszelkiego rodzaju asystenci, personel pomocniczy itd., itd., znacznie rozszerzają zasięg stanowisk powiązanych z centrum władzy.

Ciekawych rzeczy można dowiedzieć się nawet na oficjalnej stronie Parlamentu Europejskiego (http://www.europarl.europa.eu/news/pl/faq/22/ile-osob-pracuje-w-parlamencie-europejskim). Jest tam informacja o ilości urzędników i pracowników zatrudnionych na czas określony oraz pracowników kontraktowych. Według podanego źródła jest ich 7698 (styczeń 2018). Brak jest danych ile naprawdę osób pracuje na potrzeby europarlamentu. Jedyną, ale i tak przybliżoną liczbę, byłoby można poznać dopiero po likwidacji tego przerośniętego organu, przeliczając wzrost bezrobocia w Brukseli i okolicach. Co może szokować to podana ot tak, od niechcenia, informacja o nawiedzających siedzibę Unii lobbystach!

Nie to jest jednak najważniejsze. Nie ludzie zajmujący się logistyką, cateringiem, wszelkiego rodzaju pracami uzupełniającymi są problemem. Najbardziej szkodliwą pracę dla Unii Europejskiej, tym samym dla Europejczyków, wykonują przede wszystkim posłowie i ich asystenci, przynajmniej znacząca ich część. Skład osobowy europarlamentu jest kwintesencją demokracji. Trafiają tam niestety w dużej części osoby przypadkowe i niekompetentne. Wiele środowisk doskonale zdaje sobie sprawę, że sukces wyborczy dają przede wszystkim nie ludzie posiadający wiedzę i umiejętności sprawnego rządzenia, ale o zgrozo celebryci. Takie są reguły demokracji, osobnik o znanej z mediów fizjonomii przyciąga głosy wyborców, choćby był patentowanym idiotą. Drogą do wejścia na szczyt jest "zaistnienie publiczne". Nawet człowiek skompromitowany idiotycznymi wypowiedziami ma większe szanse na wybór, niż ktoś spoza "świecznika". Kogo się więc zaprasza na listy? Na przykład aktorów, sportowców, kryterium urody na szczęście póki co nie jest głównym wytrychem do kariery, ale "ładna buźka" oczywiście balastem nie jest.

Praca w Brukseli to wspaniałe zabezpieczenie na przyszłość. Już sama pięcioletnia kadencja jest niebagatelną gratką, po jej zakończeniu o apanaże martwić się nie trzeba. Takiemu "emerytowi" a można te przywileje osiągnąć nawet przed trzydziestką, przysługuje dożywotnia stawka w wysokości połowy dotychczasowego uposażenia. Gdy ktoś uzyska mandat eurodeputowanego po raz drugi, stawka osiąga 100%. Hulaj dusza, piekła nie ma!

Pierwszy wybór do władz brukselskich motywuje więc nowych posłów do wysiłku i radosnej twórczości. Jest w końcu o co walczyć a więc trzeba się wykazać. Co należy robić aby stać się zauważonym? Odpowiedź jest jak najbardziej prosta i oczywista - być aktywnym. I tu właśnie pojawia się podstawowy problem. O ile intensywność wysiłków ludzi kompetentnych może przynosić pozytywne efekty, to ludzie z "demokratycznej łapanki", najczęściej poza rozpoznawalnością wielu innych walorów nie posiadają.

Najlepszym co mogliby i powinni robić byłoby, nic nie robić, ale to jakby skazywać się na zapomnienie, a tego celebryci cholernie nie lubią. Co więc czynią? Niestety robią to co najgorsze, na fundamentach swojej ignorancji próbują usprawniać Europę. Że nie są to czcze posądzenia wypada przytoczyć już klasyczne osiągnięcia tych euro-gigantów intelektu jak, "prostowanie" bananów, robienie z warzyw owoców, nazywanie czegoś na przykład rybą, choć biologicznie nią nie jest.

W wyniku zaistniałej sytuacji powstaje masa ustaw, poprawek i różnego rodzaju inicjatyw, uniemożliwiająca jakiekolwiek sensowne odniesie się do nich, tych nielicznych parlamentarzystów, którym natura i wychowanie rozsądku nie poskąpiły. W potoku absurdów i zalewie pustosłowia Bruksela nie jest w stanie podjąć skutecznie najprostszych działań.

Ostatnio opublikowano decyzję o rezygnacji ze zmian czasu letniego na zimowy i odwrotnie, przed końcem roku 2021. Dwa lata musi się Europarlament zastanawiać nad tego typu operacją. Załóżmy hipotetyczną sytuację, że w Brukseli będzie się decydować o programie kosmicznym. Porównując skalę złożoności spraw, bez większego ryzyka można się spodziewać na Marsie osady aborygeńsko-papuaskiej wiele lat przed europejską. 

Zdjęcie pobrane z: https://pixabay.com/photos/flag-europe-europe-flag-eu-flag-3370970/

Autor: Capri23auto.

Pixabay License.

<a href="https://pixabay.com/photos/flag-europe-europe-flag-eu-flag-3370970/">Image</a> by <a href="https://pixabay.com/users/Capri23auto-1767157/">Capri23auto</a> on Pixabay

 

O Autorze

 images  images img 20180914 145412

Paweł Wiśniewski

Paweł Wiśniewski – ekonomista, nauczyciel, przedsiębiorca, dziennikarz. Ukończył Uniwersytet Łódzki. Od roku 2014 zaangażował się w życie polityczne, w 2017 przystąpił do nowo-tworzonej partii Porozumienie J. Gowina. Autor prac: „Analiza demograficzna krajów Ameryki Łacińskiej w latach 1944-1973”, oraz „Omówienie programu partii Koalicja Odnowy Rzeczpospolitej Wolność i Nadzieja – aby słowo, słowem było”. W latach 2016-18 pełnił funkcję redaktora naczelnego miesięcznika społeczno-kulturalnego „Głos Łodzi”. W roku 2017 założył „Klub Najwyższego Czasu w Łodzi”. Wraz ze Stowarzyszeniem Robotników Chrześcijańskich i Klubem ProPolonia, współorganizator prelekcji polityczno-historycznych. Inicjator powstania portalu „Prawa Łódź”, którego ideą jest propagowanie treści centro-prawicowych, przy zachowaniu otwartości dla poglądów odmiennych. Zgodnie z maksymą: „Prawicowość to prawość, tym samym poszanowanie dla ludzi myślących inaczej”.

Komentarze (0)

Napisz komentarz