Pogoda Łódź

- Prawa Łódź -

Artykuł

Asymetria logiczna

Military 1348281 640
28 Listopada
11:30 2017

W dniach 14-20 września 2017 r. za naszą wschodnią granicą odbywały się rosyjsko-białoruskie manewry pod kryptonimem Zapad 17. Wzięło w nich udział 12 700 żołnierzy – 9 700 białoruskich i 3 000 rosyjskich. Wydarzenie to było przedstawiane praktycznie przez wszystkie nasze media jako zagrożenie dla Polski, rozprawiano o dużym prawdopodobieństwie przekroczenia naszych granic przez wojska rosyjskie (Macierewicz, Szeremietiew). Wersja light przewidywała natomiast pozostanie wojsk Federacji Rosyjskiej na terenie Białorusi. Liczbę wojsk biorących udział w tych manewrach wyolbrzymiano nawet do 100 tys., a ich ćwiczenia określano jednoznacznie jako ofensywne. Manewry dawno się skończyły i oczywiście nie spełnił się żaden z prognozowanych wariantów, a zagraniczni obserwatorzy nie potwierdzili nawet powodów do obaw. Co ciekawe, na kilka dni przed manewrami Zapad 17 rozpoczęły się manewry Aurora 17 i Rapid Trydent 2017. W tych pierwszych uczestniczyło ponad 20 tys. żołnierzy, w większości szwedzkich, lecz także z państw NATO, z czego ok. 1,5 tys. z USA. Te drugie zaś odbywały się w obwodzie lwowskim, gdzie obok wojsk ukraińskich uczestniczyły wojska NATO, w tym kilkuset żołnierzy USA. Z kolei w Polsce, tuż po zakończeniu Zapad 17, odbyły się manewry Dragon 17, w których oprócz żołnierzy polskich i innych armii NATO oczywiście brali udział żołnierze amerykańscy. Nasuwa się pytanie, na ile jesteśmy obiektywni w ocenie zagrożenia militarnego ze strony Rosji, a na ile biernymi „pochłaniaczami” rusofobicznej paniki, która idzie w parze z realizacją polityki zagranicznej USA? Na obecną sytuację sporo światła rzucają postanowienia Konferencji dwa plus cztery z 1990 r. oraz Szczytu NATO w Paryżu z 1997r., które mówiły (między innymi) o nierozprzestrzenianiu zaplecza militarnego NATO na Wschód oraz bezwzględnie zakazywały rozmieszczania tam broni jądrowej. Od tego czasu Rosja musiała przyzwyczaić się do rozszerzenia obszaru NATO o państwa znajdujące się w jej bliskim bądź bezpośrednim sąsiedztwie oraz do stacjonowania w nich wojsk USA. Kwestia zakazu rozmieszczania broni jądrowej też nie jest jednoznaczna, ponieważ instalowane w Polsce i Rumunii wyrzutnie rakiet antybalistycznych (tzw. tarcze antyrakietowe) równie dobrze mogą służyć do wystrzeliwania rakiet z pociskami jądrowymi. Wystrzelenie takich rakiet np. na Moskwę byłoby o wiele krótsze (przelot z Polski do Rosji to ok. 4 minut) niż z państw „starego” NATO, a tym bardziej z USA. W tym ostatnim przypadku Rosjanie zdążyliby zneutralizować lecące w ich stronę rakiety, zanim te pojawiłyby się nad ich terytorium. Skoro mowa o celach militarnych, trudno nie wspomnieć o aneksji Krymu. Czy Rosja mogła sobie pozwolić na obojętność wobec tego strategicznego dla jej bezpieczeństwa półwyspu? A czy „zielone ludziki” wyrządziły komuś krzywdę? Kwestia powrotu Krymu do Rosji oczywiście stanowi odrębny temat, ale gdyby miały pojawić się tam kolejne bazy wojskowe USA, to prawdopodobnie dziś nie odbywały się manewry woskowe, tylko realne działania wojenne. Kij ma zawsze dwa końce.

Zdjęcie pobrane z:

https://pixabay.com/pl/wojskowe-wojna-w-wietnamie-wojsko-1348281/

Źródło: Fotoshop Tofs.

CC0 Creative Commons.

O Autorze

Dariusz antkiewicz 300x300

Dariusz Antkiewicz

Dariusz Antkiewicz (1969) - absolwent politologii na Uniwersytecie Łódzkim i były kandydat do Senatu RP z ramienia partii KORWiN w wyborach parlamentarnych w 2015 r. Należy do partii Porozumienie J. Gowina.

Komentarze (0)

Napisz komentarz