Pogoda Łódź

- Prawa Łódź -

Artykuł

Czy budżet obywatelski to dobry pomysł?

C2aa8a6b 1c44 4492 8244 f6ee8164c413 min
19 Stycznia
23:09 2017

W pierwszej kolejności niezbędne wydaje się wyjaśnienie, czym jest budżet partycypacyjny (obywatelski). Zgodnie z definicją zaproponowaną przez agendę ONZ, zajmującą się kwestiami urbanizacji, jest to mechanizm/proces, poprzez który ludność decyduje lub przyczynia się do podejmowania decyzji dotyczących sposobu przeznaczenia całości bądź części dostępnych środków publicznych. Pozwala on obywatelom niebędącym członkami organów stanowiących na udział w procesach rozlokowywania ograniczonych zasobów finansowych. A jego zasadniczą funkcją miało być uzyskanie odpowiedzi na pytanie, jakie są oczekiwania mieszkańców co do sposobu wykorzystania tych zasobów. Budżet partycypacyjny stanowi więc określoną konstrukcję tzw. demokracji bezpośredniej w systemie finansów lokalnych, a partycypacja w tym kontekście oznacza współuczestniczenie i decydowanie mieszkańców gmin, dzielnic, osiedli lub sołectw w procesach tworzenia lokalnych wydatków. Tym samym sprawowanie większej roli w aspekcie kontroli wydatkowania środków publicznych.
To taka „światowa” definicja, a życie?
Budżety obywatelskie to w mojej ocenie wielkie oszustwo obecnych władz samorządowych w Polsce. W dużych miastach oprócz rad miejskich działają tzw. rady osiedlowe i tak jest też w Łodzi. Podczas pierwszej kadencji samorządu lokalnego, kiedy powołano samorządy osiedlowe (jednostki pomocnicze), rozpoczęły bój o to, by to właśnie one decydowały, na co wydawane będą pieniądze z podatków. Bo jeśli już, to właśnie one najlepiej wiedzą, co jest potrzebne w reprezentowanych przez nich małych społecznościach.
Za drugiej kadencji rad osiedlowych w Łodzi udało się wreszcie wymusić na ówczesnej radzie miejskiej, aby na jakąś część budżetu miasta miały wpływ rady osiedlowe i to one dysponowały środkami na realizację inwestycji na swoich terytoriach. Niestety w kolejnych kadencjach większość rad osiedlowych została opanowana przez grupy ludzi, które doprowadziły do realizacji absurdalnych inwestycji. Przykładem dokładnie ilustrującym to zjawisko jest tzw. psi park przy ulicy Liściastej. Zainwestowano tam duże środki. Z wielką pompą dokonano otwarcia, był szum medialny, ale okazało się, że pieniądze wyrzucono w błoto. Niecały rok po zakończeniu inwestycji park dla piesków zamienił się w mulistą pułapkę.
Obecnie Rady Osiedlowe w Łodzi nie mają już żadnego wpływu na budżet gminy i tak naprawdę nie wiadomo, po co istnieją. Ale wróćmy do analizy „budżetów obywatelskich”. Obserwacja i analiza procesów ich wykorzystywania w łódzkim systemie finansów lokalnych pozwala na identyfikację pewnych poważnych wad i dysfunkcji w tym zakresie.
Po pierwsze, budżety te mają raczej marginalne znaczenie w systemie finansów lokalnych, obejmując najczęściej symboliczną część ogólnych wydatków budżetowych (tymczasem kluczowe, dotyczące wielomilionowych wydatków decyzje inwestycyjne są podejmowane nawet bez konsultacji społecznych).
Po drugie, istnieje wyraźna dominacja strony urzędniczej w procesie „budżetowania obywatelskiego”. To urzędnicy samorządowi najczęściej określają procedury i zasady, a także kryteria wyboru składanych w jego ramach propozycji inwestycji. Obywatelom nie pozostaje nic innego, jak podporządkowanie się im. Najczęściej więc mieszkańcy nie mają większego wpływu na kształtowanie tych procedur, a ich rola ogranicza się do głosowania.
Po trzecie, wątpliwości budzą stosowane sposoby i kryteria oceny oraz weryfikacji wniosków składanych przez mieszkańców. Urzędnicy przez głosowanie dokonują arbitralnego wyboru projektów, a stosowane przez nich kryteria weryfikacyjne nie mają wyłącznie charakteru formalno-prawnego. Często odrzuca się te pomysły, które nie były wystarczająco atrakcyjne z perspektywy władz miejskich, w kontekście przyciągnięcia potencjalnych wyborców.
Po czwarte, zdarzają się przypadki łamania kluczowej zasady „budżetowania obywatelskiego”, tj. jego wiążącego charakteru, a władze samorządowe uznaniowo i arbitralnie uwzględniają wybrane propozycje inwestycji wskazanych do realizacji przez mieszkańców. W ten sposób często pod szyldem budżetu obywatelskiego są realizowane wyłącznie konsultacje budżetowe, które nie są pełnoprawną formą demokracji bezpośredniej i mają niewiele wspólnego z rzeczywistą partycypacją obywateli w procesach decyzyjnych dotyczących finansów lokalnych.

Po piąte, w Polsce są problemy z postulatem inkluzyjności budżetu obywatelskiego, czyli nadania uprawnień do głosowania jak najszerszej grupie obywateli. Jest to postulat kluczowy dla jakości tego budżetu, ale decydenci samorządowi nie zawsze rozumieją jego wagę.

Dlatego budzi sprzeciw sama forma decydowania o wydatkowaniu pobieranych od nas podatków. My sami lepiej rozdysponujemy zostawione w naszych kieszeniach pieniądze na potrzeby naszych małych lokalnych społeczności w których funkcjonujemy. Nie dajmy sobie wmówić, że w obecnej sytuacji mamy jakikolwiek wpływ na to, co się dzieje z naszymi pieniędzmi.

O Autorze

Dariusz szatkowski 300x300

Dariusz Szatkowski

Dariusz Szatkowski (1959) - fan radiołączności, maniak strzelectwa (czarno-prochowe i nitro) posiada licencję strzelecką. Wolnościowiec, samorządowiec z doświadczeniem. Doświadczenie w sądownictwie 12 lat ławnik (ludowy). Uwielbia zwierzęta (szczególnie psy rasy Basset). Zawodowo - informatyk - praktyk (sieciowiec i sprzętowiec) mniej programista, administrator systemów i baz.

Komentarze (0)

Napisz komentarz