Pogoda Łódź

- Prawa Łódź -

Artykuł

Dlaczego Koalicja Europejska nie wygra

2019.04.11
11 Kwietnia
19:17 2019

Jednym z podstawowych błędów logicznych jaki popełniają twórcy wszelkiego rodzaju "partyjnych zjednoczeń" jest naiwna wiara w matematykę na poziomie szkoły podstawowej. Klasycznym przykładem niedoszłych zwycięzców nadchodzących wyborów jest "korytkowy stwór" zwany Koalicją Europejską. Głównym i właściwie jedynym celem tego sojuszu jest pokonanie PiS i uzyskanie jak największej liczby stanowisk w polskiej 52-osobowej puli do Parlamentu Europejskiego.

W niektórych sondażach przydzielono sukces związkowi PO, .Nowoczesnej, SLD, PSL i Zielonych. Wsparcie szczególnie tego ostatniego ugrupowania wygląda zagadkowo. Gdyby idea zniszczenia PiS-u nie była naczelnym zadaniem, można by im podpowiedzieć jeden ruch gwarantujący w stu procentach zwycięstwo a nie na marnym poziomie mniej więcej około 45-50%. Kto jeszcze się nie domyślił, kawa na ławę - dołączyć PiS. Żarty żartami, zwycięstwo jest fajne i doskonale smakuje, prawie jak słynne ośmiorniczki u Sowy. Zjednoczenie sił oprócz swoich walorów pozytywnych posiada niestety też i wady.

Jak wiadomo system liczenia głosów preferuje zwycięzców i daje im nieproporcjonalnie więcej miejsc, niż wynikałoby z prostego policzenia głosów. Dlatego niebagatelnym jest pokonanie głównego przeciwnika, gdyż daje to konkretne profity, dla konkretnych osób. O skuteczności i sensowności działania Europarlamentu każdy systematycznie obserwujący jego działania wyborca ma wyrobione zdanie. W sensie użytkowym, tzn. przynoszących jakieś wymierne profity dla Europejczyków, oscyluje wokół zera. Raz powstają decyzje szkodliwe innym razem może niekoniecznie takie. Summa summarum ich praca sensu nie ma. Nie znaczy to oczywiście, że ta szlachetna instytucja nie przynosi korzyści nikomu. Użyteczną jest jak najbardziej dla wybitnych osobistości sukcesywnie wygrzewających swoje siedzenia podczas obrad. Płace europarlamentarzystów są bardzo atrakcyjne nawet dla polityków z bogatego Zachodu a co dopiero dla reprezentantów wywodzących się z biedniejszego postkomunistycznego Wschodu. Pięć lat kadencji z gwarancją zabezpieczonego dożywotnio bytu to nieodparta pokusa.

Wracając do sedna tematu należy podkreślić, że nigdy sympatycy liczeni osobno nie zamieniają się w sympatyków koalicji. Poszerzanie niesie też za sobą tę przykrą konieczność jaką jest oddawanie miejsc na swojej liście. I jak tu wyważyć, żeby za dużo nie oddać i jednocześnie nie stracić szans na zwycięstwo? Ale od czego umysły doświadczonych wyjadaczy. Kandydaci z długim stażem doskonale wiedzą, gdzie warto startować a gdzie nie. Dlatego nie powinny dziwić, niezrozumiałe dla części obserwatorów, roszady i obecność na listach kandydatów nie mających jakiegokolwiek związku z regionem z którego startują.

Personalne rozgrywki są na tyle wyczerpujące, że nie powinna dziwić przyszła bierność wybranych, w końcu słusznie zasługują na odpoczynek. Senną atmosferę brukselskiego zgromadzenia tylko niekiedy przerywają takie barwne persony takie jak Nigel Farage, albo nasz krajowy Janusz Korwin-Mikke. Charakterystyczne, że ich występy na europejskim forum zamiast finansowego docenienia spotykają się z dotkliwymi szykanami. To chyba ostateczny dowód na to by Parlament Europejski powinien być zniszczony, parafrazując słynne słowa kończące brukselskie wystąpienia prezesa Partii Wolność (czy jak tam w końcu ona się nazywa?).

Trudno być prorokiem we własnym kraju, dlatego niekoniecznie tytuł artykułu musi okazać się prawdą. Przekonamy się zresztą o tym pod koniec maja, kiedy to poznamy wyniki wyborów do "władz" europejskich. Dlaczego pojawił się cudzysłów w ostatnim zdaniu? Wyjaśnienie tego gorzej zorientowanym zajęłoby zbyt dużo miejsca a nic tak nie nuży jak zbyt długie epistoły.    Kto domyślny i tak zrozumie.

Zdjęcie pobrane z: https://pixabay.com/photos/brussels-europe-flag-4056171/

Autor: NakNakNak.

Pixabay License.

O Autorze

 images  images img 20180914 145412

Paweł Wiśniewski

Paweł Wiśniewski – ekonomista, nauczyciel, przedsiębiorca, dziennikarz. Ukończył Uniwersytet Łódzki. Od roku 2014 zaangażował się w życie polityczne, w 2017 przystąpił do nowo-tworzonej partii Porozumienie J. Gowina. Od 1 kwietnia 2019 roku zawiesił działalność polityczną. Autor prac: „Analiza demograficzna krajów Ameryki Łacińskiej w latach 1944-1973”, oraz „Omówienie programu partii Koalicja Odnowy Rzeczpospolitej Wolność i Nadzieja – aby słowo, słowem było”. W latach 2016-18 pełnił funkcję redaktora naczelnego miesięcznika społeczno-kulturalnego „Głos Łodzi”. W roku 2017 założył „Klub Najwyższego Czasu w Łodzi”. Wraz ze Stowarzyszeniem Robotników Chrześcijańskich i Klubem ProPolonia, współorganizator prelekcji polityczno-historycznych. Inicjator powstania portalu „Prawa Łódź”, którego ideą jest propagowanie treści centro-prawicowych, przy zachowaniu otwartości dla poglądów odmiennych. Zgodnie z maksymą: „Prawicowość to prawość, tym samym poszanowanie dla ludzi myślących inaczej”.

Komentarze (0)

Napisz komentarz