Pogoda Łódź

- Prawa Łódź -

Artykuł

Głos myśliwego: Sezon na kaczki

09 18  kolekcja broni myśliwskiej w muzeum
20 Sierpnia
06:50 2017

Połowa sierpnia kojarzy się myśliwym z rozpoczęciem sezonu na kaczki. Niestety, w ostatnich latach polowania te należą do rzadkości z uwagi na niski stan wód. Zależność występująca w przyrodzie jest prosta: mało wody – mało kaczek. Wiele zbiorników, które wcześniej wyschły, zarosło chaszczami i nawet gdy wypełnią się wodą, nie stanowią już dogodnego miejsca do bytowania ptactwa wodnego.

Do podjęcia tego tematu skłonił mnie przeczytany jakiś czas temu artykuł w „Wyborczej”, traktujący o zatruwaniu zbiorników wodnych ołowianymi śrucinami. Oczywiście wypalenie papierosa (nie mówiąc o przejażdżce samochodem) też można traktować jako zatruwanie środowiska, ale diabeł tkwi w… skali zjawiska. Otóż środowiska tzw. ekologiczne charakteryzuje poważny deficyt wiedzy o przyrodzie i zjawiskach w niej występujących, przejawiają natomiast zdumiewającą kreatywność w tworzeniu różnych tez, z których następnie wyciągają absurdalne wnioski. Często można od nich usłyszeć (tudzież przeczytać) o tonach ołowiu, które myśliwi mają emitować do środowiska. Tylko w Polsce myśliwi mają według nich wystrzeliwać od 400 do nawet 400 tys. ton rocznie! Jak napisałem na wstępie, do kaczek strzela się u nas bardzo mało, dawno minęły czasy, gdy każde koło łowieckie miało w swoim obwodzie akweny wodne. Strzelanie do innego ptactwa też nie jest powszechne, chociaż bażantów jest wyjątkowo dużo. Warto wspomnieć, że coraz wyraźniej odradza się populacja zająca i kuropatwy. Myśliwych jest w Polsce ponad 100 tysięcy (niewielu jak na standardy europejskie), a większość z nich to emeryci, z których część traktuje polowania bardziej jako okazję do spotkań towarzyskich niż aktywnego uczestnictwa. Przeciętny myśliwy wystrzeliwuje 10 nabojów kulowych i ze 20 śrutowych rocznie. Średnia masa pocisku kulowego to 10 gr., a ładunku śrutowego – 32 gr. A więc 10 x 10 gr. + 20 x 32 gr. to 0,74 kg. Jeśli pomnożymy to przez 100 tys., to daje nam wynik 7,4 tony przez okres 1 roku na obszarze całego kraju. Jak to się ma do minimalnego „ekologicznego” wyliczenia, które wynosi 400 ton? Oczywiście fabryki amunicji byłyby w stanie wyprodukować liczbę nabojów myśliwskich, o której wspominają „ekolodzy”, ale komu takie ilości byłyby potrzebne i wreszcie, kto miałby za to płacić (koszt naboju kulowego to ok. 10 zł, a śrutowego ok. 2 zł.)? Niezależnie od amunicji myśliwskiej produkowana jest amunicja sportowa, do treningu, naważka śrutu wynosi wtedy 24 gr., a pociski kulowe są w pełnym płaszczu (tak jak wojskowe). Ołów ze strzelnic w dużej mierze jest odzyskiwany. Czy ktoś pamięta „Zwierzyniec” z nieodżałowanym miłośnikiem przyrody, wybitnym znawcą zwierząt i oczywiście myśliwym Michałem Sumińskim? Otóż w tamtych czasach polowania na zwierzynę drobną były niezwykle popularne, szczególnie na kaczki i zające, te ostatnie często można było zobaczyć w okresie przedświątecznym wiszące na łódzkich balkonach. Wtedy to nikogo nie gorszyło, przyroda nie cierpiała, „ekologów” nie było, a o wegetarianach nikt nie słyszał (może byli gdzieś w dalekiej Ameryce). Na koniec jeszcze raz wrócę do „Wyborczej”, w której kiedyś przeczytałem, że wśród wjeżdżających do lasu dwa razy więcej jest uprawiających seks niż polujących – i z tym byłbym w stanie się zgodzić.

O Autorze

Dariusz antkiewicz 300x300

Dariusz Antkiewicz

Dariusz Antkiewicz (1969) - absolwent politologii na Uniwersytecie Łódzkim i były kandydat do Senatu RP z ramienia partii KORWiN w wyborach parlamentarnych w 2015 r. Należy do partii Porozumienie J. Gowina.

Komentarze (0)

Napisz komentarz