Pogoda Łódź

- Prawa Łódź -

Artykuł

Jaka ma być policja?

05 20. dariusz szatkowski
29 Kwietnia
08:30 2017

Jakiś czas temu Internet oraz TV obiegł filmik przedstawiający grupę policjantów zatrzymujących jakiegoś awanturnika z nożem. Przedstawiał on – oględnie mówiąc, nieporadność interweniujących. Jednak dla mnie szczególnie interesujące były komentarze dotyczące tego incydentu. Otóż jedni krytykowali policję dla zasady, stawiając jej zarzuty od bierności do opresyjności, drudzy (których było mniej) wskazywali na brak adekwatnych uregulowań prawnych. Gdzie leży prawda? Jak to często bywa – po środku.
Przypadki użycia broni przez policjanta są określone w tak karkołomny i rozwlekły sposób, że jasne i wyraźne mogą być dla prawnika, który je wymyślił. Może jeszcze dla wykładowcy od szkolenia strzeleckiego, który zwraca uwagę, jak ważną rolę w różnych punktach odgrywają słowa „lub” i „albo”. Nie wolno ich pomylić! Doświadczony gliniarz wszystkie przypadki (nie pamiętam, ile ich jest) sprowadzi do dwóch – „broń Boże użyć” i „broń Boże zgubić”. W praktyce zaś użyje jej w sytuacji, gdy będzie zagrożone jego życie, ewentualnie innych osób. Przypadki użycia broni krótkiej powinny zawierać się w paru krótkich punktach. Ktoś powie, że to mogłoby prowadzić do nadużyć – i będzie miał rację! Ale przed nadużyciami nie uchronią nas żadne skomplikowane przepisy, gdyż dochodzi do nich także w sferach nieobjętych żadnymi przepisami. Jednak w każdej sferze życia najważniejszy jest rozsądek, a jego nie da się określić w punktach.
Po każdym zdarzeniu, podobnym do tego, od którego zacząłem mój wywód, pojawia się mędrkowanie o wzmożeniu szkoleń, że powinno ich być więcej, że powinny być dłuższe… Oczywiście nie zgadzam się z tą tezą, nic dziwnego, że jej głosicielami są głównie laicy, niemający pojęcia o służbie. Jeśli ktoś jest pi.dą, to pozostanie nią bez względu na to, na jakie szkolenia zostanie wysłany! No właśnie, i tu przechodzimy do meritum – rzecz nie w intensywnym szkoleniu, którego najgorętszymi orędownikami oprócz laików jest kadra szkół policyjnych, ale w NABORZE!!! To od naboru zależy, z jakimi funkcjonariuszami będziemy mieli do czynienia. Kiedy widzę na ulicy patrol składający się z dziewczyny i okularnika poniżej 1,7 m (oczywiście rozgadanych i nie zwracających uwagi na to, co wokół się dzieje), to zastanawiam się, czy jego kryteria się zmieniły. Jakiś czas temu rozmawiałem z pracownikiem Polikliniki (każdy kandydat do służby musi przez nią przejść), od którego dowiedziałem się, że wartościowszy materiał trafia do Państwowej Straży Pożarnej. Niestety, nie byłem tym spostrzeżeniem zaskoczony. Do PSP nie pójdzie panienka ani ułomek, bo zwyczajnie nie daliby sobie rady w akcji. Czy dadzą sobie radę w policji? Niestety nie jest z tym zbyt dobrze i brak jest przesłanek na poprawę, bo… no właśnie, komu na tym zależy?
Kiedy rozpoczynałem służbę, liczba kobiet w firmie była znikoma, zwłaszcza w jednostkach liniowych, dlatego w przypadku zatrzymania kobiety, do jej przeszukania często przywożono policjantkę z innej komendy. Aktualnie kobiet jest zwyczajnie nadmiar, co niestety często wywołuje scysje między nimi, a i powody najczęściej są banalne. Sądzę, że wstrzymanie naboru pań na kilka lat, wyszłoby z pożytkiem dla niebieskiej formacji. Rozśmieszają mnie opinie mówiące o tym, że w policji jest jeszcze zbyt wiele betonu wywodzącego się z minionego systemu. Opinie takie pojawiają się zazwyczaj po zdarzeniach, w których ktoś zginął, a było to albo zbiegiem okoliczności, albo zwyczajnie z winy zatrzymanego. Lokalny margines społeczny gromadzi się wówczas przed  jednostką i prowokuje do starć. Reakcja policji jest wtedy niestety bardzo spolegliwa, grająca na zwłokę, na zasadzie „a może sami się rozejdą…”. Dlaczego tak się dzieje? Paradoksalnie z powodu braku wyraźnych decyzji ze strony tzw. betonu, dla którego najważniejsze jest spokojne, bardzo spokojne doczekanie wyższego stołka (grupy zaszeregowania, dodatku funkcyjnego itd.), a co za tym idzie, jeszcze wyższej emerytury.
Bodajże w czerwcu ubiegłego roku na wybrzeżu miało miejsce ciekawe wydarzenie. Otóż podczas jakiejś KOD-owskiej czy LGBT-owskiej manifestacji wtrąciła się kontrmanifestacja (z tego, co słyszałem, nielegalna), w szeregach której znajdowała się córka lokalnej działaczki PiS i została zatrzymana. Znów oberwało się policjantom, tym razem od samego ministra spraw wewnętrznych i administracji. Czy minister Błaszczak miałby zastrzeżenia do nich, gdyby zatrzymana była jakaś agresywna lesbijka? Zanim przypomną mi się kolejne przykłady, o których już chyba nikomu nie chciałoby się czytać, podsumuję: policja jest fundamentalną częścią aparatu bezpieczeństwa, czy jak kto woli, resortu siłowego, dlatego najważniejszy jest odpowiedni dobór ludzi, którzy mają w nim służyć. I żeby było jasne – wolę, aby służyli w nim sku..ysyny niż pi.dy.

O Autorze

Dariusz antkiewicz 300x300

Dariusz Antkiewicz

Dariusz Antkiewicz (1969) - absolwent politologii na Uniwersytecie Łódzkim i były kandydat do Senatu RP z ramienia partii KORWiN w wyborach parlamentarnych w 2015 r. Należy do partii Porozumienie J. Gowina.

Komentarze (0)

Napisz komentarz