Pogoda Łódź

- Prawa Łódź -

Artykuł

Keith Flint - żył szybko, umarł...

2019.03.05.1
5 Marca
19:17 2019

Wczoraj zszokowała wielu miłośników muzyki smutna informacja o śmierci Keitha Flinta, frontmana legendarnego zespołu The Prodigy. Zgon znanej osoby wielu fanów odbiera jak odejście kogoś bliskiego, bo tak idole są jednak odbierani.

Keith Flint był tancerzem i muzykiem, od początku powstania The Prodigy był z nim związany, jako jeden z założycieli zespołu. Początkowo pełnił rolę jednego z dwóch tancerzy, z biegiem czasu stał się najbardziej rozpoznawalną twarzą grupy. Charakterystyczny, diaboliczny wygląd, specyficzny magnetyzm wzbudzały entuzjazm miłośników muzyki rave. Jak wielu innych gwiazdorów rocka żył zbyt szybko i zmarł młodo, bo przecież 49 lat to jeszcze nie czas na odejście. Według nieoficjalnych informacji podawanych na podstawie wypowiedzi kolegi zmarłego, także członka zespołu - Liama Howletta, muzyk odebrał sobie życie. Potwierdza się po raz kolejny stara prawda, że sukces artystyczny często nie pokrywa się z udanym życiem. Narkotyki i alkohol, presja otoczenia, zapewne skłonności depresyjne spowodowały łącznie targnięcie się na życie.

Pozostali członkowie zespołu wyrazili w dosadnych słowach smutek po tragedii. Tak często po śmierci samobójczej okazuje się, że najbliżsi byli jednak daleko oddzieleni barierą, której sobie nie uświadamiali. Zadanie sobie śmierci to ostatni tragiczny krzyk człowieka niepotrafiącego znaleźć sobie miejsca wśród innych. Najmocniejszy sygnał buntu wobec siebie i własnej słabości.

Muzykę zespołu usłyszałem pierwszy raz w 1993 roku, nigdy nie zapomnę miażdżącego rytmu i energii jaką miała w sobie. Płyta "The Experience" była nowym doświadczeniem w pełnym znaczeniu tego słowa, eksperymentem muzycznym i pomimo ponad 26 lat od premiery nadal brzmi tak jak wtedy, nie zestarzała się, ciągle jest awangardowa. To była płyta, której słuchanie męczyło, ale uzależniało w taki sposób, że zaraz po zakończeniu ostatniego utworu, nie można było oprzeć się pokusie, by słuchać jej jeszcze i jeszcze... Była w niej jakaś destrukcyjna uzależniająca moc i chyba nadal jest. Śmierć Keitha jest smutnym dopełnieniem dzieła, które tworzył od 1989 roku. Okazał się ćmą, która nie oparła się zabójczemu blaskowi muzyki będącej także jego dziełem.

Człowiek ginący śmiercią samobójczą jest kimś komu nie udało się udźwignąć ciężaru życia, osobą zbyt słabą by bez obawy patrzeć w przyszłość. Jutro okazało się czymś tak przerażającym, że postanowił go nie zobaczyć.

Rest in peace Keith.

Zdjęcie pobrane z: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Flint%26Holiday.jpg  (skadrowane).

Autor: Sc0RcH.

Български: Кийт Флинт с настоящия китарист Роб Холидей.

Public Domain.


O Autorze

 images  images img 20180914 145412

Paweł Wiśniewski

Paweł Wiśniewski – ekonomista, nauczyciel, przedsiębiorca, dziennikarz. Ukończył Uniwersytet Łódzki. Od roku 2014 zaangażował się w życie polityczne, w 2017 przystąpił do nowo-tworzonej partii Porozumienie J. Gowina. Od 1 kwietnia 2019 roku zawiesił działalność polityczną. Autor prac: „Analiza demograficzna krajów Ameryki Łacińskiej w latach 1944-1973”, oraz „Omówienie programu partii Koalicja Odnowy Rzeczpospolitej Wolność i Nadzieja – aby słowo, słowem było”. W latach 2016-18 pełnił funkcję redaktora naczelnego miesięcznika społeczno-kulturalnego „Głos Łodzi”. W roku 2017 założył „Klub Najwyższego Czasu w Łodzi”. Wraz ze Stowarzyszeniem Robotników Chrześcijańskich i Klubem ProPolonia, współorganizator prelekcji polityczno-historycznych. Inicjator powstania portalu „Prawa Łódź”, którego ideą jest propagowanie treści centro-prawicowych, przy zachowaniu otwartości dla poglądów odmiennych. Zgodnie z maksymą: „Prawicowość to prawość, tym samym poszanowanie dla ludzi myślących inaczej”.

Komentarze (0)

Napisz komentarz