Pogoda Łódź

- Prawa Łódź -

Artykuł

Kto za to zapłaci?

Img 0155
18 Maja
18:07 2017

W ostatnich latach byliśmy świadkami spektakularnych wydarzeń. Jedne z nich podsumowali w restauracji „ Sowa i Przyjaciele” ministrowie byłego rządu, inne mogliśmy oglądać w telewizji i słuchać o nich w mediach. Pamiętamy jak lawinowo rosły wydatki budżetowe gdy przed wyborami trzeba było kupować przychylność elektoratu. Później trzeba było realizować wyborcze obietnice: 500+, przywrócenie wieku emerytalnego, podniesienie płacy minimalnej do 13 zł/godz. brutto, a czekają jeszcze w kolejce do realizacji obietnice podwyższenia kwoty wolnej od podatku do 8 tys. złotych i pomocy „ frankowiczom”. Niewątpliwie znajdą się także silne grupy społeczne których żądania finansowe trzeba będzie spełnić aby władza nie psuła sobie wizerunku choćby przed wyborami. Także starych kosztownych przywilejów trudno byłoby zliczyć. Wydaje się, że program „500+” budzi najmniej kontrowersji, tym bardziej, że koszty tego programu poniosą w przyszłości jego beneficjenci. Przywrócenie wieku emerytalnego jest przynajmniej przez część społeczeństwa oczekiwane, ale mało kto wie, że obecnie budżet państwa dopłaca do systemu ubezpieczeń społecznych ok. 85 mld zł rocznie, a więc z każdych budżetowych 10 zł - 2,20 zł idzie na dopłaty do zasiłków, rent i emerytur. Dopłaty na te cele będą rosnąć ponieważ rośnie liczba osób uprawnionych do tych świadczeń a maleje liczba zatrudnionych płacących składki. Obecnie jest to mniej niż dwóch pracujących na jednego emeryta. Ponadto część emerytów nabędzie prawo do świadczeń nie wypracowując najniższej emerytury, którą gwarantuje państwo. Tak szlachetnie wyglądające działanie jak podwyżka minimalnego wynagrodzenia jest doskonałym przykładem rzeczywistego problemu przed którym stoi polska gospodarka a może raczej polityka. W wyniku podwyżki płacy minimalnej o 150 zł brutto, pracownik otrzyma - 103,79 zł, państwo - 77,32 zł w postaci podatku i składek ubezpieczeniowych, a pracodawcę to będzie kosztować - 181,11 zł. Cóż takiego robi to państwo, że ma prawo zabrać 74,5 % wynagrodzenia należnego pracownikowi? Widzimy, że rząd który niektórym daje, najpierw musi zabrać innym dużo więcej, by mógł pokryć koszty tych operacji finansowych. Państwo w obecnym wydaniu produkuje masę przepisów, utrzymuje armię urzędników, doradców, członków różnych gabinetów, rad nadzorczych itd. Całą prawdę mówią liczby - w ostatnim ćwierćwieczu liczba urzędników (obecnie ponad 700 tysięcy) wzrosła prawie 3-krotnie, podczas gdy liczba mieszkańców Polski wzrosła o niecały 1% ,a liczba zatrudnionych poza sferą budżetową wzrosła o 9 % . Problem z biurokracją to nie tylko koszty jej utrzymania, ale i szkody która ona czyni utrudniając prowadzenie działalności gospodarczej, a nawet życie przeciętnego obywatela. Takie, działające w cyklicznym trybie (od wyborów do wyborów) państwo w zastraszającym tempie się zadłuża. W styczniu br. jawny dług publiczny Polski przekroczył 1 bilion złotych. Na koniec roku ma on wzrosnąć o dalsze 75 mld zł. Oprócz tego trzykrotnie większy jest ukryty dług publiczny w postaci emerytalnych, ustawowych zobowiązań rządu. Stąd na głowę każdego obywatela przypada ok. 85 tys. zł długu i miesięcznie przybywa go prawie 300 zł. Każdy rząd zadłuża kraj liczy, że negatywne konsekwencje rosnącego zadłużenia ujawnią się nie za jego kadencji. Odpowiedź na tytułowe pytanie jest jedna. Zapłacimy wszyscy, ale przede wszystkim następne pokolenie, może wiele pokoleń. Na razie wszyscy chętnie nam pożyczają (kupują polskie obligacje), ale koszty tych pożyczek (3,7 %) są wielokrotnie wyższe niż dłużnych papierów niemieckich (0,2 %). Wystarczy pogorszenie koniunktury gospodarczej lub co się w przeszłości zdarzało - celowe wywołanie kryzysu przez światową finansjerę i „bilety” NBP mogą bardzo dużo stracić na swojej wartości ze wszystkimi tego skutkami. Na przykładzie Grecji możemy poznać dalszy scenariusz. Jego odwrócenie jest możliwe a jednak tak odległe …

O Autorze

Grzegorz jaszewski 300x300

Grzegorz Jaszewski

Grzegorz Jaszewski - absolwent UŁ, żeglarz od dziecka, posiada własne jachty na których organizuje rejsy żeglarskie w okresie wakacji, od września do czerwca nauczyciel.

Komentarze (0)

Napisz komentarz