Pogoda Łódź

- Prawa Łódź -

Artykuł

Pieniądze to nie wszystko albo sport na pustyni

Race 801940 640
7 Października
19:28 2019

Wczoraj zakończyły się Mistrzostwa Świata w Lekkoatletyce w Dosze. Bezsensownie rozciągnięta w czasie impreza za bezsensownie wielkie pieniądze, których przynajmniej część mogła spowodować tak absurdalną lokalizację w czasie i przestrzeni. Niewątpliwie była w pewnym sensie przetarciem przed właściwym celem jakim będą Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej 2022, na przełomie listopad i grudnia. Nietypowo, ale chociaż nie będzie 50 stopni w cieniu.

Tam gdzie wielkie pieniądze na stole, tam rozum umiera. Wybranie Kataru jako miejsca na imprezę lekkoatletyczną tej rangi było zupełnym nieporozumieniem. Wszystko oprócz argumentów finansowych świadczyło przeciwko organizacji mistrzostw. Ze względu na niesprzyjający klimat musiano wybrać termin na przełomie września i października, co i tak niewiele dało, bo bez klimatyzowanych stadionów śmiertelne zejścia sporowców byłyby codziennymi "ozdobnikami" brukowców i wielu portali.

Tak późny termin spowodował, że wielu zawodników miało problem z utrzymaniem formy. Dotknęło to także i polskich sportowców. Ze względu na klimatyzację przy powierzchni stadionu najwięcej chyba ucierpieli oszczepnicy i oszczepniczki. Gorące powietrze utrzymujące się w górnych sferach powodowało, że zawody w tych konkurencjach stały się mocno loteryjne, zmuszały do korygowania ad hoc techniki nabytej przez lata treningów. Tam się po prostu nie dało rzucać, o czym między innymi przekonał się nasz zawodnik, Marcin Krukowski. Zresztą także inni zawodnicy uzyskiwali jakieś irracjonalne wyniki, niewiele przekraczające 70 metrów, przy rekordach życiowych nieraz o kilkanaście metrów dalszych.

Niemiłosierne rozciągnięcie konkurencji, aż na 9 dni spowodowało także małą dynamikę zawodów. Długie przerwy skutecznie zniechęcały do oglądania tak jednak zróżnicowanych i wydaje się atrakcyjnych dyscyplin. Naocznym dowodem były trybuny nie wypełnione nawet w połowie, za to zasłonięte w dużej części reklamowymi płachtami.

Łezka w oku się kręci, gdy przypomni się dwudniowe zawody drużynowe jak przed pół wieku Polska - USA albo trójmecze na przykład Polska - NRD - ZSRR. Mnóstwo emocji i czasami działo się naraz nawet może i zbyt dużo, ale to przyciągało widownię. Czasy spotkań międzypaństwowych pewnie już nie wrócą a szkoda. Wielkie pieniądze dały niewątpliwie zasłużone wysokie apanaże najlepszym, ale zabiły atrakcyjność widowisk z wieloma gwiazdami. Nudne jak flaki z olejem "Diamentowe Ligi" są niestety żałosną namiastką zawodów, kiedy to "Królowa Sportu" przeżywała swoje najlepsze czasy.

Najwięcej emocji dali kulomioci, których najlepsza trójkę dzielił tylko jeden centymetr a poziom, niebotyczny (22,91 - 22,90 m.). Wyrównana czołówka jak podczas pamiętnej Olimpiady w Monachium (1972), kiedy to Władysław Komar (21,19 m) o centymetr wyprzedził Amerykanina George'a Woodsa. Nasi sportowcy zdobyli 6 medali. Najcenniejszym może się pochwalić czterokrotny, niezawodny mistrz, młociarz Paweł Fajdek. Miał wygrać i wygrał. Pojechał po złoto, tak jak pamiętni siatkarze Huberta Wagnera w 1976 roku i podobnie jak oni nie zawiódł. Dwa srebrne medale to też spodziewane trofea w naszych specjalnościach, młocie kobiet i sztafecie pań 4x400 m.

Przy braku Anity Włodarczyk zaakcentowała polską obecność Joanna Fiodorow. Nasza sztafeta pobiegła lepiej, niż się spodziewano (rekord Polski 3:21.89), ale zmusiły je do maksymalnego wysiłku mocno naciskające zespoły Jamajki i Wielkiej Brytanii. Jeszcze raz wspaniała ręka trenera Matusinskiego pokazała swoją skuteczność. Swoją drogą cieszy, że organizatorzy dali dodatkowy piaty medal zawodniczce rezerwowej biegnącej w półfinale. Szkoda, że szósta rezerwowa została pominięta.

Pozostałe trzy medale były koloru brązowego i trafiły także do nieprzypadkowych osób. Zdobyli je: Wojciech Nowicki (młot), Piotr Lisek (tyczka) i Marcin Lewandowski (1500 m). Liczyliśmy po cichu na więcej, ale nie zawsze musi się wszystko udać. Za dwa lata impreza odbędzie się w mieście Eugene w stanie Oregon na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, ale tymczasem za rok Olimpiada w Tokio.

Zdjęcie pobrane z: https://pixabay.com/pl/photos/wy%C5%9Bcig-lekkoatletyka-pracy-sport-801940/

Autor: Free-Photos.

Pixabay License.

O Autorze

 images  images img 20180914 145412

Paweł Wiśniewski

Paweł Wiśniewski – ekonomista, nauczyciel, przedsiębiorca, dziennikarz. Ukończył Uniwersytet Łódzki. Od roku 2014 zaangażował się w życie polityczne, w 2017 przystąpił do nowo-tworzonej partii Porozumienie J. Gowina. Od 1 kwietnia 2019 roku zawiesił działalność polityczną. Autor prac: „Analiza demograficzna krajów Ameryki Łacińskiej w latach 1944-1973”, oraz „Omówienie programu partii Koalicja Odnowy Rzeczpospolitej Wolność i Nadzieja – aby słowo, słowem było”. W latach 2016-18 pełnił funkcję redaktora naczelnego miesięcznika społeczno-kulturalnego „Głos Łodzi”. W roku 2017 założył „Klub Najwyższego Czasu w Łodzi”. Wraz ze Stowarzyszeniem Robotników Chrześcijańskich i Klubem ProPolonia, współorganizator prelekcji polityczno-historycznych. Inicjator powstania portalu „Prawa Łódź”, którego ideą jest propagowanie treści centro-prawicowych, przy zachowaniu otwartości dla poglądów odmiennych. Zgodnie z maksymą: „Prawicowość to prawość, tym samym poszanowanie dla ludzi myślących inaczej”.

Komentarze (0)

Napisz komentarz