Pogoda Łódź

- Prawa Łódź -

Artykuł

Po co nam adwokat?

Justice 2060093 640
21 Sierpnia
20:03 2017

Pytanie zasadne i słuszne.

Kiedy takie zadamy wyszukiwarce internetowej, dostaniemy ogromną liczbę zachwalających tekstów ze stron kancelarii, korporacji prawniczych.

A jaka jest rzeczywistość? Co może i jaką odpowiedzialność ponosi adwokat, radca prawny czy inny prawnik występujący w naszym imieniu w procesie sądowym?

Otóż niewątpliwie powinni mieć szeroką wiedzę w zakresie znajomości aktualnie obowiązujących przepisów prawa, ich interpretacji oraz – co nie mniej ważne – luk prawnych. Powinni znać aktualne orzecznictwo Sądów Polskich i Komisji Arbitrażowych. Jednakże, zauważyć należy, że w świetle polskiego porządku prawnego takowa wiedza jest nieomal bezużyteczna, bowiem oprócz orzeczeń Sądu Najwyższego, Naczelnego Sądu Administracyjnego oraz wyroków interpretacyjnych Trybunału Konstytucyjnego może być mowa jedynie o precedensach de facto. Z tym jednak zastrzeżeniem, że używanie słowa precedens poza anglosaskim porządkiem prawnym jest zawsze narażone na możliwość wywołania błędnego wrażenia co do tożsamości systemów common i civil law, które faktycznie różnią się znacznie bardziej niż tylko wiążącym lub niewiążącym charakterem zapadających w nich orzeczeń sądowych. Również nazwa prawa precedensowego dotyczy wyłącznie anglosaskiego porządku prawnego i nie może być używana w kontekście prawa civil law.

Adwokat czy też radca prawny ma również tę przewagę nad zwykłym obywatelem, że najpewniej środowisko sędziów, prokuratorów czy też innych adwokatów i radców prawnych nie jest mu obce, a ten fakt może stanowić zaletę lub też dawać przewagę nad zwykłym zjadaczem chleba w postępowaniu przed sądem.

Pytanie, jakie należy w tym miejscu zadać, to jak się mają powyższe fakty wobec odpowiedzialności wobec klienta? Logika podpowiada, że powinna istnieć. Niestety żadna z reprezentujących nas osób nie daje nam gwarancji otrzymania korzystnego dla nas orzeczenia. Na wynik postępowania ma wpływ wiele czynników – system prawny nie jest przejrzysty. Kolejne pytanie, jakie wobec tego się nasuwa, to czy jest jakikolwiek sposób na obciążenie odpowiedzialnością adwokatów czy też radców prawnych w przypadku „przegranej sprawy”? W chwili obecnej nie ma takich umocowań prawnych.

Wśród Polaków panuje opinia, że jeśli dysponujemy odpowiednio dużymi środkami finansowymi, możemy opłacić obrońcę mającego dobre relacje czy też powiązania ze środowiskiem sędziowskim, prokuratorskim i w ramach tych układów, powiązań uzyskać korzystne orzeczenie. Zauważyć należy, że taki stan rzeczy nie ma nic wspólnego z literą prawa i obowiązującymi przepisami.

A więc wracamy do kluczowego pytania ­– czy potrzebny nam jest adwokat, radca prawny? Otóż uważam, że nie, wystarczy edukowanie obywateli w zakresie obowiązujących przepisów. Dziś prawnik jest nam potrzebny, by używając fachowego słownictwa prawniczego (jak większość z nas ma w zwyczaju mówić –„bełkotu prawniczego”) napisać pozew, pismo procesowe, odwołanie, skargę, apelację itp. i otrzymać za to wynagrodzenie na poziomie prawdopodobnie nieosiągalnym w krótkim czasie dla przeciętnego Kowalskiego. Kuriozalne jest również to, że za – wydawałoby się – prostą czynność w postaci sformułowania pisma procesowego również nie ponosi odpowiedzialności.

Jest jeden przypadek, kiedy prawo nas, obywateli, pozbawia możliwości obrony, a narzuca na nas obowiązek reprezentowania nas przez prawnika – to wniosek o kasację, skarga do Trybunału Konstytucyjnego.

Konkludując, wg mnie ta nadzwyczajna kasta wydaje się całkowicie zbędna. Natomiast to, co powinni zrobić posłowie, to jak najszybciej uprościć prawo, spowodować, by przepisy były jednoznaczne, krótkie i czytelne dla wszystkich. By nie było mowy o interpretacji, a wprowadzona była zasada czytania wprost. I wówczas adwokat, radca prawny byłby bardzo pożądanym reprezentantem – jego mowa mogłaby wzmocnić lub osłabić czytelny i jasny zapis kodeksowy.

Na koniec wyznam coś, czego nigdy bym po sobie wcześniej się nie spodziewał – za tej znienawidzonej komuny nie było aż tak źle z prawem. Było ono niesprawiedliwe, ale czytelne. Wtedy, by je źle wykorzystać, trzeba było się nieźle nagimnastykować.

Dzisiaj to jest prawo dla bogatych, cwaniaków i kasty uprzywilejowanej, a nie dla 90% mieszkańców Polski – Polaków.

Mój śp. ojczym – ADWOKAT z krwi i kości – w grobie się przewraca, dla niego w pierwszej kolejności liczyło się prawo i pomoc prawna, a dopiero później ważne były pieniądze. To jest pokolenie takich adwokatów jak choćby: Andrzej Kern, Karol Głogowski, Maciej Benarkiewicz, Jan Olszewski i inni przedstawiciele palestry z tego okresu.

Zdjęcie pobrane z:

https://pixabay.com/pl/sprawiedliwo%C5%9Bci-pomnik-2060093/

Autor: Wiliam Cho.

CC0 Creative Commons.

O Autorze

Dariusz szatkowski 300x300

Dariusz Szatkowski

Dariusz Szatkowski (1959) - fan radiołączności, maniak strzelectwa (czarno-prochowe i nitro) posiada licencję strzelecką. Wolnościowiec, samorządowiec z doświadczeniem. Doświadczenie w sądownictwie 12 lat ławnik (ludowy). Uwielbia zwierzęta (szczególnie psy rasy Basset). Zawodowo - informatyk - praktyk (sieciowiec i sprzętowiec) mniej programista, administrator systemów i baz.

Komentarze (0)

Napisz komentarz