Pogoda Łódź

- Prawa Łódź -

Artykuł

Requiem dla Powstania

Warsaw uprising batalion kiliński  1944
1 Sierpnia
17:00 2018

Powstanie Warszawskie (PW) było błędem. Do napisania tego prostego wniosku skłania mnie fakt, iż pomimo upływu ponad 70 lat od jego zakończenia, wielu nadal przedstawia je jako sukces albo zdarzenie które miało zbawczy wpływ na dalsze losy Polski i Polaków. Aby tego dowieść, przedstawiane są „argumenty” które nie licują ze zdrowym rozsądkiem, za to na siłę starają się usprawiedliwić niepowodzenie, niepotrzebne ofiary i doszczętne zburzenie miasta. Najczęściej powtarzaną niedorzecznością jest, że gdyby do PW nie doszło, Polska zostałaby kolejną republiką ZSRR. Jak bardzo naiwnym trzeba być, aby w to wierzyć! O tym jak będzie wyglądał przyszły kształt Polski decydowali alianci i Stalin, Polacy w tej sprawie nie mieli nic do powiedzenia (może gdyby żył gen.Sikorski?). ZSRR wchłonął obszary zajęte do 1940r.,tzn. na wschód od Bugu, wraz z Litwą, Łotwą i Estonią. Poza tym, gdyby teza o kolejnej republice radzieckiej miała jakiś sens, to dlaczego kolejnymi republikami nie stały się Czechosłowacja, Węgry, Rumunia i inne państwa, skoro u nich do powstań nie doszło? Chociaż w Pradze było powstanie, które dzięki Bogu, lub jak kto woli dzięki tamtejszemu ruchowi oporu trwało tylko 3 dni. Dziś można zwiedzać pięknie zachowane miasto, a i liczba ofiar była znikoma. Mówi się, że PW musiało wybuchnąć, gdyż atmosfera wśród rwącej się do walki młodzieży była bardzo napięta. Otóż można było nie wydawać rozkazu rozpoczęcia powstania, tak samo jak było można wydać rozkaz o jego zakończeniu. Bardzo często słyszy się o bierności Rosjan po drugiej stronie Wisły. Po prawej stronie Warszawy stacjonowały 2 i 3 dywizje 1 Armii Wojska Polskiego, pod dowództwem gen. Z. Berlinga. W ich skład wchodzili także żołnierze rosyjscy. Berling desantował na drugi brzeg swoje bataliony, ale przewaga Niemców była tak duża, że stracił ok. 4 tys. żołnierzy (zabici, ranni, wzięci do niewoli) nie osiągając żadnego celu. Tusz po tych działaniach Berling został odwołany ze stanowiska d-cy armii. Z perspektywy strategii frontu wschodniego, Warszawa była wtedy pionkiem bez większego znaczenia. Ważne ofensywy odbywały się wówczas na Bałkanach, gdzie Rosjanie zajęli Rumunię, Bułgarię i część Węgier. Ważna ofensywa trwała w Prusach (ach te Mazury!). Najbliżej Warszawy znajdowały się radzieckie dywizje w rejonie przyczółka warecko-magnuszewskiego (jakieś 100 km na południe), gdzie były związane zaciętymi walkami z niemieckimi wojskami pancernymi. Tak samo mówi się, że Stalin nie wyraził zgody na lądowanie alianckich samolotów na swoich lotniskach. To prawda, ale nikt z podnoszących ten argument nie wskazuje gdzie te lotniska się znajdowały (a może było z nich bliżej do Moskwy niż do Warszawy?). Wycofujące się na zachód oddziały niemieckie niszczyły za sobą wszelkie obiekty mogące posłużyć wojskom wroga, a lotniska należą do tych ważniejszych. Oczywiście powstanie skoro już do niego doszło, mogło skończyć się wcześniej, ale jego dowództwo zwlekało do czasu, gdy otrzymało gwarancje od Niemców, że zostaną potraktowani jak żołnierze i osadzeni w obozach wojskowych. Po kapitulacji do miasta wkroczyły specjalne oddziały niemieckie, których zadaniem było zburzenie miasta, co jak przystało na Niemców uczynili skrupulatnie. Oczywiście do linii Wisły, bo po drugiej stronie nie dopuściły by do tego oddziały 1 Armii Wojska Polskiego. Mieszkam między Warszawą a Poznaniem, co skłania mnie do pewnego porównania. Powstanie Wielkopolskie, jego wzniecenie, przeprowadzenie i co najważniejsze – skutek, były diametralnie odmienne niż w PW. Wielkopolanie w wyniku zaciętych walk wypędzili Niemców i zachowali przy tym niemal nienaruszoną infrastrukturę miast. Ofiary tego powstania nie były bezsensowne. Mimo to rangę krajową mają obchody PW, natomiast Powstanie Wielkopolskie tylko regionalną (może gdyby stolica była w Poznaniu?). Żenujące jest bezkrytyczne wychwalanie idei PW przez polityków, nie biorą oni pod uwagę faktu, że nawet przed wydaniem rozkazu o rozpoczęciu powstania nie było żadnych szans na jego powodzenie, powiem więcej, nie było nawet racjonalnych przesłanek, które mogły to sugerować. Tu chciałbym obalić pewien mit, a mianowicie że Stalin był przeciwnikiem powstania. Wręcz przeciwnie, dzięki PW z rąk niemieckich ginęli jego przyszli opozycjoniści, i to jak masowo! Politycy o których wspomniałem często mówią o honorze, tu zauważam, że ci którzy mają skłonność do mówienia o nim sami rzadko go posiadają. Pamiętamy archiwalne przemówienie min. Becka sprzed wybuchu II wojny św. że wartością nadrzędną jest honor i że nie oddamy ani guzika. Nie trzeba było długo czekać aby się przekonać, że ci którzy to głosili pierwsi uciekli z Polski razem ze swoim „honorem” i guzikami. Nigdy nie zgodzę się z politykami, którzy w bardziej lub mniej zakamuflowany sposób wyznają zasadę że im większa góra trupów i szersza rzeka krwi tym lepiej, im większa klęska tym większe święto. W tragedii jaką było PW śmierć poniosło ok. 200 tys. mieszkańców Warszawy, z czego powstańcy stanowili ok. 10% tej liczby. Przemilcza się to, że ludność Warszawy akceptowała powstanie do 2 pierwszych tygodni jego trwania, po czym pojawiał się coraz wyraźniejszy dystans, który pod koniec sierpnia przybrał już jaskrawe formy wrogości. Wynikało to z upadku nadziei na wyjście z tej sytuacji, ludzie tracili rodziny, znajomych, dorobek całego życia i zadawali sobie pytanie w imię czego? Ktoś może mi zarzucić że wygodnie jest oceniać z dzisiejszej perspektywy, a niby z jakiej perspektywy powinienem to robić? Ci co gloryfikują powstanie też robią to z dzisiejszej perspektywy, tylko nieracjonalnie. Uważam że obchodzenie kolejnych rocznic PW przez mieszkańców Warszawy jest uzasadnione ale tylko ze względu na fakt, iż była to tragedia. Z uwagi na liczbę niepotrzebnych ofiar – tragedia narodowa.

Zdjęcie pochodzi z Wikimedia Commons, publikowane po raz pierwszy: 

  • Jan Grużewski; Stanisław Kopf () Dni Powstania, Kronika Fotograficzna Walczącej Warszawy, Warsaw: PAX, pp. s.208 no ISBN

O Autorze

Dariusz antkiewicz 300x300

Dariusz Antkiewicz

Dariusz Antkiewicz (1969) - absolwent politologii na Uniwersytecie Łódzkim i były kandydat do Senatu RP z ramienia partii KORWiN w wyborach parlamentarnych w 2015 r. Należy do partii Porozumienie J. Gowina.

Komentarze (0)

Napisz komentarz