Pogoda Łódź

- Prawa Łódź -

Artykuł

Skąd się bierze mięso?

Pexels photo 864987
27 Stycznia
23:28 2017

Wszyscy lubią jeść mięso, ale mało kto zastanawia się nad tym, skąd ono się bierze. Przyzwyczailiśmy się kupować mięso i jego przetwory w sklepach i marketach, gdzie dostarczane jest ono z ferm, w których zwierzęta faszerowane są hormonami, antybiotykami i różnymi odżywkami. Proces ten ma na celu uzyskanie w jak najkrótszym czasie, jak największej ilości mięsa, dlatego po uzyskaniu odpowiedniej masy zwierzęta są masowo zabijane i przez sieć dystrybucji trafiają do naszych garnków. Niektórzy uważają (nie bez racji), że proces ten to już nie hodowla, to produkcja. Rozwinięty przemysł mięsny powoduje, że mięso jest na wyciągnięcie ręki, jemy go nie tylko zbyt dużo, ale też, niestety marnotrawimy. Wynika to z łatwości kupowania, nikt nie zastanawia się, że była to żywa istota, która została uśmiercona w okrutny sposób. Może osoby krytykujące łowiectwo powinny odwiedzić rzeźnie? Chociaż, każdy kupując mięso w markecie w jakiś sposób przyczynia się do tak brutalnego traktowania zwierząt.

Polowanie, w przeciwieństwie do kupowania mięsa wymaga czasu, wiedzy, doświadczenia i poświęcenia (mróz, deszcz, komary, kleszcze, itp.). Upolowane samodzielnie mięso bardziej się ceni, nie zmarnuje się nawet kawałka. O tym ostatnim wiedzą nawet podwórkowi hodowcy kur, którzy wręcz celebrują spożywanie rosołu i mięsa z nich. Myśliwi są wielką pomocą dla naszego środowiska, rolników i przyrodników. Gdyby nie istniały koła łowieckie, kto wypłacałby rolnikom odszkodowania za szkody wyrządzone przez dziką zwierzynę? Jeśli ktoś jest przeciwko łowiectwu, niech wskaże kto będzie płacił za szkody. Myśliwi to środowisko, które za własne środki jest w stanie gospodarować nadwyżką zwierzyny (utrzymanie jej optymalnego stanu liczebnego leży w interesie samych myśliwych). W społeczeństwach Austrii, Niemiec, Hiszpanii, całej Skandynawii, ale także u naszych południowych sąsiadów na Słowacji i Węgrzech istnieje społeczny szacunek do myśliwych, chociaż ich liczebność w każdym z tych krajów jest o wiele wyższa niż w Polsce. W Polsce niestety łowiectwo jest często krytykowane, a najczęściej wynika to ze zwykłej niewiedzy. Przeciętny Polak częściej chodzi po betonowym chodniku niż po naturalnej ziemi, zwierzęta też częściej widzi w telewizji czy w internecie niż na żywo. Dzieci nawet nie interesują się przyrodą, współczesność skazuje je na życie w domu, gdzie większość czasu spędzają przed komputerami. To przed komputerem i telewizorem kształtuje się ich „wrażliwość”, zgodnie z którą ich chomik czy rybka w akwarium nie zdychają, tylko umierają jak na przykład ich dziadkowie. Jeszcze nie tak dawno słowo umrzeć dotyczyło tylko człowieka (z fauny i flory umierały tylko pszczoły i drzewa). Wszystko to powoduje wypaczenie rzeczywistości, i gdy do tego „wyidealizowania” wkrada się zabijanie zwierząt, ty czynność ta jawi się jako barbarzyństwo. Tymczasem przez TV i internet zabijanie i przemoc wobec ludzi już nie szokuje, ba! przyciąga widzów! Natomiast zastrzelenie przez myśliwego psa zagryzającego sarny w lesie jest powodem do medialnego linczu na całym środowisku myśliwych. A kto ma chronić zwierzęta przed psami ich nieodpowiedzialnych właścicieli? Dużą rolę w manipulacji odczuciami mas odgrywają niektóre media, które myślistwo zwykły przedstawiać zawsze w negatywnym świetle. Dla nich ambony (drewniane budki do polowań) są ciekawszym materiałem na reportaż, niż paśniki pełne siana czy mnóstwo karmy dostarczanej zwierzynie w okresie zimowym. Tzw. „ekolodzy” uważają, że dokarmianie jest zbędne, że zwierzęta sobie poradzą, ale to myśliwi robią wszystko, aby tak było naprawdę. Pewien naukowiec stwierdził kiedyś, że gdyby miał inwestować pieniądze w ochronę przyrody, to dałby je myśliwym, bo nikomu innemu na świecie nie zależy bardziej na tym, żeby zwierzyny było dużo. Niestety spora część moich rodaków myśli, że myśliwy tylko strzela ile chce, do czego chce, a mięso zabiera za darmo. Oczywiście wynika to z braku podstawowej wiedzy o gospodarce łowieckiej, jej planowaniu i realizacji. To wszystko powoduje, że każdy wie jak wygląda panda, koala czy żyrafa, a mało kto wie, że jeleń i sarna to dwa osobne gatunki zwierząt. Nawet w szkole podstawowej uczy się (chyba nadal) o rozmnażaniu jakiegoś pantofelka, a dzieci później pytają się „czy taki żubr to jest roślino, czy mięsożerny?) A`propos gospodarki, w Holandii tamtejsze lobby „ekologów” doprowadziło do tego, że do dzikich gęsi nie wolno strzelać, dlatego aby uniknąć szkód na polach (zboża ozime) są one tysiącami wyłapywane w sieci, gazowane i utylizowane, natomiast w okresie lęgowym jaja gęsi są smarowane olejem, aby nie dopuścić do wylęgu. I to wszystko w imię humanitaryzmu. Myśliwy do takich metod nigdy nie przyłożyłby ręki.

To tak pod rozwagę.

Zdjęcie pobrane z:

https://www.pexels.com/photo/black-rifle-with-scope-and-brown-gig-bag-864987/

Autor: Alex Andrews.

O Autorze

Dariusz antkiewicz 300x300

Dariusz Antkiewicz

Dariusz Antkiewicz (1969) - absolwent politologii na Uniwersytecie Łódzkim i były kandydat do Senatu RP z ramienia partii KORWiN w wyborach parlamentarnych w 2015 r. Należy do partii Porozumienie J. Gowina.

Komentarze (0)

Napisz komentarz