Pogoda Łódź

- Prawa Łódź -

Artykuł

Skoki na naszą miarę?

Bronisław czech stanisław marusarz andrzej marusarz tatry 1935 1
11 Grudnia
09:00 2017

Rok 2001. Turniej Czterech Skoczni, który sensacyjnie wygrywa chłopak z Wisły, z charakterystycznym dla niego wąsem. Adam Małysz poruszył wtedy całą Polskę. Tę historię zna każdy szanujący się fan zimowych skoków narciarskich. To wtedy zaczęła się tak zwana „małyszomania”, której skutki widzimy do dziś. Oczywiście nie był to jedyny Polak, który stawał na podium. Był przed nim chociażby Wojciech Fortuna – mistrz olimpijski. Jednak to nazwisko Małysz stało się synonimem skoków narciarskich w Polsce. Dlaczego? Być może jako naród, który zrzucił kajdany komunizmu, potrzebowaliśmy idoli – Polaków, którzy godnie reprezentowali nas poza granicami kraju. To przecież w okresie największych sukcesów naszego skoczka, staraliśmy się o członkostwo w Unii Europejskiej. Pragnęliśmy zwrócić na siebie uwagę całego kontynentu, a Małysz swoimi sukcesami spełniał nasze oczekiwania.
Dziś w skokach narciarskich jesteśmy potęgą. Od 2013 roku regularnie organizujemy konkursy Pucharu Świata w Wiśle i Zakopanem, a przy wyborze kadry mamy kłopot bogactwa.
Wystarczy spojrzeć na wyniki pierwszej 10-tki w inauguracyjnym konkursie na skoczni im. Adama Małysza:

2. Kamil Stoch
7. Stefan Hula
7. Piotr Żyła
10. Dawid Kubacki

Dzień wcześniej 2 miejsce w drużynowym konkursie. Jeszcze kilka lat temu w czołówce mogliśmy ujrzeć jednego polskiego skoczka, a w konkursie drużynowym podium byłoby sukcesem. Dziś? Sensacja? Nie, wręcz lekkie rozczarowanie.

Oczywiście apetyt rośnie w miarę jedzenia i wraz ze wzrostem popularności, rosną także oczekiwania kibiców. Czy są spełniane? Sądzę, że tak. Kamil Stoch już teraz pod względem osiągnięć może stać na równi z legendarnym Małyszem i nie miałby czego się wstydzić. Jednak mimo tłumów pod skocznią, wzrastającą popularnością skoków narciarskich i rzeszą profesjonalistów, poczynając od studia, a kończąc na kadrze trenerskiej i samych skoczkach, czegoś brakuje. Pomimo ogromnych sukcesów brakuje w tym wszystkim romantyzmu, do którego przyzwyczaił nas Adam Małysz.
Jako naród kilkukrotnie z przysłowiową szabelką rzucaliśmy się na dużo lepiej przygotowanego rywala z nadzieją, że osiągniemy sukces. Polak, którego koledzy z kraju mieli problem załapać się do 2 tury zawodów, osamotniony stawał na podium tydzień w tydzień. Dawał nie tylko wiarę rodakom w zwycięstwo z Zachodem, ale także heroicznie udowadniał, że jest to realne. Kochamy romantyzm. To właśnie dlatego skoki narciarskie są u nas tak popularne.

Zdjęcie pobrane z:

https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Bronis%C5%82aw_Czech_Stanis%C5%82aw_Marusarz_Andrzej_Marusarz_Tatry_1935.jpeg

Public Domain.

O Autorze

Adrian dobrzyński 300x300

Adrian Dobrzyński

Adrian Dobrzyński (1993) - inżynier automatyk, aktualnie student Politechniki Gdańskiej, kierunek Energetyka oraz Wyższej Szkoły Bankowej, kierunek Inżynieria Zarządzania. Entuzjasta wszelkiej formy sportu. Lubi rywalizację i nowinki technologiczne.

Komentarze (0)

Napisz komentarz