Pogoda Łódź

- Prawa Łódź -

Artykuł

Zimowe refleksje sportowe

2 04. dariusz szatkowski
17 Stycznia
22:57 2017

Łódź jest miastem, w którym „od zawsze” prym wiodła piłka nożna. Pamiętam nawet takie czasy, gdy głównym celem kibiców nie była walka z obozem przeciwnym, ale emocje czysto sportowe, a jak już patriotyzm, to ogólno-łódzki. Niczym dziwnym nie było kibicowanie naszym klubom bez wyjątku. Chodzenie na mecz jednej drużyny nie było przeszkodą do kibicowania innej z naszego miasta. W dawnych czasach nawet terminarze rozgrywek starano się tak ustawiać, by w tej samej kolejce nie grały u siebie drużyny z Łodzi (Warszawy, Krakowa, Poznania etc.). Dawało to możliwość obejrzenia na lokalnych boiskach trzydziestu i więcej meczów. No, ale styczeń niezmiennie oznaczał rozbrat z piłką. Dziś dzięki telewizji łatwiej kibicom sportowym przetrwać ten trudny okres. Kilkanaście lat temu dzięki Adamowi Małyszowi naszym sportem narodowym stały się skoki narciarskie, bliskie popularnością futbolowi. Nie wszystkie lata były równie udane jak rok 2001, w którym nasz „złoty Adam” królował niepomiernie, lecz także w tych nawet nieco gorszych zawody Pucharu Świata cieszyły się ogromną popularnością. Pod Krokwią gromadziły się co roku tłumy kibiców. W Wiśle tylko ze względu na mniejszą przestrzeń widownia jest skromniejsza. Polacy kochają skoki. Po zakończeniu przez Adama Małysza kariery skoczka pojawiła się obawa, że moda na skoki umrze śmiercią naturalną. Trenerem kadry polskich skoczków w ostatnich latach był Łukasz Kruczek (2008-2016), jednak efekty jego pracy budziły wątpliwości. Nie podważam jego kompetencji i dobrych chęci, faktem jednak było, że nasz najlepszy skoczek (A. Małysz) był pod opieką fińskiego trenera Hannu Lepistoe. Miało się wrażenie, że personalne układy w Polskim Związku Narciarskim były ważniejsze niż wyniki sportowe naszych skoczków. Słusznie przypomni ktoś o dwóch złotych medalach i zwycięstwie indywidualnym Kamila Stocha w całym cyklu Pucharu Świata. Czy jednak to praca trenerska czy indywidualny talent naszego mistrza miał decydujący wpływ na takie, a nie inne efekty? Praca szkoleniowca jest w dużym stopniu trudna do poddania sprawiedliwej ocenie. Ciężko wyważyć, jak się mają do siebie podstawowe składowe, jakimi są zawodnik (talent, praca) i trener (umiejętności teoretyczne, podejście do zawodnika). Tych elementów nie da się od siebie oddzielić. Może jednak potrzeba odrobiny nieszczęścia do poprawy sytuacji? Szczęśliwie poprzedni sezon był wyjątkowo nieudany. Kamil Stoch, który godnie zastąpił „Orła z Wisły”, zajął w łącznej klasyfikacji dopiero 22 miejsce z mizernym jak na niego dorobkiem 292 punktów. Maciej Kot, chłopak o ogromnym talencie i ambicji był 31 (165 pkt.), a Piotr Żyła 35 (89 pkt.). Takie tragiczne rezultaty zmusiły władze związku do działania. Chyba słusznie poczuli zagrożenie utraty stanowisk i poświęcili „swojego trenera” w imię własnej lepszej przyszłości. Zatrudniono klasowego szkoleniowca z Austrii Stefana Horngachera. Pierwsze efekty przyszły latem. Nagle wyskoczył z super formą Maciej Kot. Lato latem, ale to najważniejszy sezon zimowy mówi wszystko. Po jedenastu startach dorobek wyżej wymienionych trzech sportowców jest zdecydowanie większy niż rok temu w całym sezonie. Kamil Stoch jest obecnie na 3 miejscu (633 pkt.), Maciej Kot na 5 (428 pkt.) a Piotr Żyła na 10 (277 pkt.). Nasz kadra w klasyfikacji zespołowej jest pierwsza, zostawiając za sobą takie potęgi jak Austria czy Niemcy. Niesamowity sukces naszej drużyny w Turnieju Czterech Skoczni. Czy można mieć jakiekolwiek wątpliwości co do skuteczności obecnego szkoleniowca? Jeden z czołowych trenerów skoków narciarskich stwierdził, że wynik indywidualny zależy od sportowca, natomiast o pracy trenera skoczków mówi wynik drużynowy (Puchar Narodów).
Swój artykuł rozpocząłem od tematów piłkarskich i na koniec chciałbym do nich wrócić. Widzę wyraźnie analogie w pracy PZPN i PZN. Kadrę futbolistów Polski po raz kolejny prowadzi „swój człowiek”. Kolejny polski trener bez większego dorobku zostaje selekcjonerem. Adam Nawałka był kiedyś dobrym piłkarzem, ale jego jedynym sukcesem trenerskim przed objęciem Kadry było wprowadzenie Górnika Zabrze do „Ekstraklasy”. Przed nim reprezentację Polski prowadził Waldemar Fornalik. Można by podsumować jego postać przy pomocy parafrazy słynnego biblijnego cytatu: „Z Ruchu powstałeś i w Ruch się obrócisz”. Czemu byłemu trenerowi Polski po zakończeniu pracy selekcjonera nie zaproponował posady kasowy potentat albo jakaś inna reprezentacja? Dlaczego tylko powrócił do klubu, w którym wcześniej pracował? Czemu nie Real czy Juventus? Pytania jak najbardziej retoryczne. Podczas Mistrzostw Europy miałem nadzieję, że olbrzymi potencjał polskich piłkarzy nie da pretekstu do przedłużenia współpracy z niedoświadczonym szkoleniowcem. Niestety otrąbiono „wielki sukces”. Najpierw wyjście z grupy. Rzeczywiście. 16 z 24 pozostało w rozgrywkach, a do tej pory w finałach ME startowało właśnie 16 zespołów. Szczęśliwe wyeliminowanie Szwajcarii i wejście do ósemki… Śmiem twierdzić, że dobry trener miał z tym zespołem szansę na złoto! Niestety brak zgrania widoczny był aż nadto. Bramki dla nas padały najczęściej po indywidualnych akcjach – zawodnicy robią to, czego się sami nauczyli, bądź wynieśli z bardzo dobrych klubów. Robert Lewandowski, Arkadiusz Milik, Grzegorz Krychowiak, Łukasz Piszczek i spółka czekają na swojego Horngachera. Przy takim potencjale stać nas na mistrzostwo świata. Niestety obecnie tylko teoretycznie.

O Autorze

 images  images img 20180914 145412

Paweł Wiśniewski

Paweł Wiśniewski – ekonomista, nauczyciel, przedsiębiorca, dziennikarz. Ukończył Uniwersytet Łódzki. Od roku 2014 zaangażował się w życie polityczne, w 2017 przystąpił do nowo-tworzonej partii Porozumienie J. Gowina. Od 1 kwietnia 2019 roku zawiesił działalność polityczną. Autor prac: „Analiza demograficzna krajów Ameryki Łacińskiej w latach 1944-1973”, oraz „Omówienie programu partii Koalicja Odnowy Rzeczpospolitej Wolność i Nadzieja – aby słowo, słowem było”. W latach 2016-18 pełnił funkcję redaktora naczelnego miesięcznika społeczno-kulturalnego „Głos Łodzi”. W roku 2017 założył „Klub Najwyższego Czasu w Łodzi”. Wraz ze Stowarzyszeniem Robotników Chrześcijańskich i Klubem ProPolonia, współorganizator prelekcji polityczno-historycznych. Inicjator powstania portalu „Prawa Łódź”, którego ideą jest propagowanie treści centro-prawicowych, przy zachowaniu otwartości dla poglądów odmiennych. Zgodnie z maksymą: „Prawicowość to prawość, tym samym poszanowanie dla ludzi myślących inaczej”.

Komentarze (0)

Napisz komentarz